Moja koleżanka jeździ na kolonie, jako opiekunka najmłodszych grup. Te maluchy – 7, 8 i 9 latki szczególnie podczas swojego pierwszego wyjazdu na kolonię są bardzo zagubione i stęsknione za rodzicami. Dlatego trzeba z dzieckiem przegadać rozkład kolonijnego dnia, opowiedzieć mu o swoim pierwszym samodzielnym wyjeździe (o tęsknocie i braku telefonów komórkowych).

Ta wychowawczyni kolonijna, ma też jedną mantrę, którą powtarza wszystkim rodzicom (i znajomym): “rodzicie, nie pakujcie bagażu na kolonię za dzieci!”. Podobno skrzynia rzeczy znalezionych, nienależących do żadnego kolonisty, pęka w szwach:) Bo dzieci nie rozpoznają swoich rzeczy.

Wracając do pakowania, no pewnie, że wy zrobicie to najlepiej, w końcu macie wiele lat doświadczenia. Ale wtedy Wasz potomek nie będzie miał zielonego pojęcia, co się znajduje w jego bagażu. Więc, niech dziecko sobie samo wszystko poukłada w walizce, a jeszcze lepiej wcześniej samodzielnie przygotuje, to co chce wziąć. Można mu to ułatwić, robiąc listę z wypisanymi wszystkimi rzeczami jakie mają być w bagażu (przyda się do sprawdzenia zawartości przy pakowaniu powrotnym). 

Kilka lat temu, moja córa wróciła ze swojego pierwszego obozu. Po rozpakowaniu plecaka, okazało się, że część mokrych ubrań pięknie spakowała do worka foliowego, tak jej przykazałam. Tyle, że… stało się to na początku wyjazdu. Smród jaki się wydobył z worka, po 2 tygodniach zamknięcia… masakra. Mówiła, że właśnie w namiocie im coś śmierdziało – ale nie wiedziała, że to jej rzeczy… Warto przekazać dzieciakom wyjeżdżającym pierwszy raz, trochę podstawowej wiedzy praktycznej – żeby nie powtórzyć mojego błędu  

Rok temu moja córka (druga) wróciła z obozu żeglarskiego bez karimaty – bo okazało się, że wszyscy mieli takie same… więc jeśli kupujecie jakieś wyposażenie w sieciowym sklepie, jest duża szansa, że połowa dzieci z grupy też będzie miała takie samo.  Dlatego, warto takie rzeczy podpisać niezmywalnym markerem. Przyszywanie do garderoby naszywek z imieniem i nazwiskiem (jak w wyprawce do żłobka) jest dobrym pomysłem – tylko kto ma tyle czasu?

Syn mojego znajomego wrócił z kolonii z nierozpakowaną szczoteczką do zębów (była kupowana na ostatnią chwilę i włożona do kieszeni walizki). Czy mu przeszkadzało to, że nie mył zębów? Absolutnie nie:) Po prostu nie pamiętał, gdzie została włożona… Dzieci na koloniach i obozach dbają o swoją higienę znacznie mniej i to możecie przyjąć w standardzie, ale warto przećwiczyć z nimi podstawowe umiejętności pielęgnacyjne, żeby się nie okazało, że maluch nie potrafi sam umyć sobie głowy, czy pościelić łóżka.  

Bardzo przydatne jest nauczenie dziecka na pamięć swojego numeru telefonu. Wydaje nam się, że dziecko z telefonem jest zawsze „w zasięgu”. A gdy się zdarzy, że ładowarka się popsuje albo telefon zostanie zgubiony/ ukradziony? Potomek nie odbiera – a nam już się wizualizują w głowie czarne scenariusze. Miał codziennie dzwonić w przerwie poobiedniej i nie dzwoni… dobrze się bawi, czy…? A tak, zawsze może poprosić opiekuna, albo kolegę z pokoju o pożyczenie telefonu 

Kolejny mało przyjemny przypadek – zgubienie się. Zdarza się na najlepszych koloniach i obozach, wycieczkach, wyjazdach rodzinnych. Co wtedy dziecko ma zrobić? Najlepiej poszukać jakiejś mamy z dzieckiem/ rodziny i poprosić, żeby skontaktowali się z rodzicami – bo zna numer na pamięć i się zgubił. I niech stanie w jednym miejscu i się rozgląda (zamiast biegać naokoło, szukając rodziców czy opiekunów – wtedy można się nie znaleźć).

No i ostatnia praktyczna wskazówka, podzielcie pieniądze jakie dajecie dzieciom na wyjazd, na drobniejsze kwoty, niech sobie maluch pochowa je w kilku miejscach w bagażu albo przekażcie przygotowaną kopertę do nauczycielki – dziecko dostaje co drugi dzień 10 zł – jak zgubi, przeżyje (gorzej jakby zgubiło całą kasę na wyjazd od razu).

Uff, rozpisałam się… a może coś byście dodali do tych praktycznej wiedzy?

Może Ci się spodobać

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *