Sobota. Sprzątanie domu, jak co tydzień zadania już rozlosowane, ruszamy do pracy. Idę do pokoju Gucia, w którym od kilku dni panuje okropny bałagan. Rzecz do tej pory niespotykana, bo mój 6-letni syn (w przeciwieństwie do swoich sióstr) słynął z umiejętności utrzymania swojego pokoju w porządku. Siedzi na środku pokoju, bawi się klockami. Celem zagajenia sprzątania, pytam się od czego zacznie tę czynność. Mój duży człowiek patrzy mi się prosto w oczy i mówi: „mamo, ja już nie będę sprzątał. Postanowiłem się zmienić”.

Słyszeliście kiedyś o świadomej zmianie na gorsze? Do tej pory słyszałam o planowaniu zmiany w dobrą stroną – rzucam palenie, chcę schudnąć, zaczynam biegać, przechodzę na zdrową dietę itd. A świadomy krok ku ciemnej stronie mocy? Jak do tego doszło? Bunt 6-latka? Niewygodna łatka „porządnisia”?
Zresztą ostatnie dni przyniosły nam więcej „ciemnych” zmian:
– kurtka zimowe, jest za ciepło i nie można w niej szybko biegać, więc stanowczo wystarczy bluza na tę temperaturę (około 0 stopni),
– samodzielne zapięcie pasa w samochodzie, graniczy z cudem bo się okazało, że to umiejętność zanikająca, Gutek już nie potrafi się sam zapiąć,
– mięso jest niezdrowe, a przede wszystkim niesmaczne,
– starsza siostra jest najgorszym wrogiem (zawsze wszystko robi na złość), a dzień bez rękoczynów uważam za święto,
– zadane przez Panią z zerówki szlaczki są nudne i Gutek nie będzie ich robił, bo go strasznie denerwują,
– w zerówce nikt się nie chce z nim bawić, a Pani na niego krzyczy, więc co rano zaczynamy dzień od „dziś nie idę do przedszkola”,
Tak naprawdę, to wszystko go denerwuje, a poproszony o zrobienie czegoś opowiada z klucza „nie” i buńczucznie jeszcze dodaje „bo co mi zrobisz?”.
No i co na takie dictum odpowiedzieć? Zrób to, bo Cię ukarzę? Ja nie chcę karać, krzyczeć, złościć się i denerwować. Chcę mojego starego Gutka z powrotem!!!

“Dziecko najwięcej miłości potrzebuje wtedy, gdy na nią nie zasługuje”. Niby to wiem, ale jak to zrobić, gdy wszystko w środku się gotuje i ostatnia rzecz na jaką mam ochotę, to tego nicponia przytulić? Rodzicielstwo bliskości mówi, żeby przytulić bez gniewu i to wystarczy. Nie wystarcza… Synek się zmienia wtedy w jeża, każdy najmniejszy kontakt grozi dotkliwym pokłuciem. Wierzganiem, biciem, szczypaniem, gryzieniem i drapaniem.
Ciężki temat, ciężki czas.

W takich chwilach wrzenia, gdy wiem, że za chwilę powiem albo zrobię coś czego będę żałowała, wyobrażam sobie w głowie przycisk, którym zatrzymuję czas. Gumowy duży przycisk i naciskam go i wszystko wokół nieruchomieje, zapada błoga cisza… zaczynam odliczać do 10. To czasami wystarcza.
A czasami – to za mało. Gdy dużo emocji i przeżyć nagromadziło się w nas wszystkich przez cały dzień i czuję, że to co się teraz pali, to tylko zapłon, bo tak naprawdę chodzi o dużo więcej (i bomba zaraz za chwilę wybuchnie i będzie dużo rannych), ogłaszam zawieszenie broni. Wszyscy do swoich pokoi się rozchodzą, żeby trochę ochłonąć. Wracamy do siebie za pół godziny. Gdy miną emocje, można już spokojniej porozmawiać. A czasami te rozmowy nie wychodzą, bo taki 6-latek to jeszcze za bardzo nie rozumie swoich emocji.

Natomiast – mnie takie pół godziny wystarcza w zupełności, żeby ochłonąć. I chcieć przytulić i pogadać. Pomaga mi też bardzo świadomość, że takie etapy „trudności wychowawczych” mijają.

A tak w ogóle to ten nicpoń napisał w liście do św. Mikołaja, że chce na gwiazdę dostać tablet. Jak sądzicie, dostanie?

Może Ci się spodobać

3 Comments

  1. Hej niezła historia, u nas nasz już prawie 6 latek obrał podobny kurs🙁, wytrzymać cały dzień z nim to niezłe wyzwanie, trzymaj sie Anuś – jak sama powiedziałaś minie😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *