Jako matko wielodzietna i prowadząca warsztaty edukatorka, spotykam często młode mamy, które mnie pytają o najważniejsze doświadczenia jakie posiadanie kolejnych dzieci mi przyniosło.

O co jestem mądrzejsza? Co mi te lata dały? Co mi moja 4 dzieci uświadomiła?

Pamiętam mój lęk przy pierwszym płaczącym niemowlaku – jak ja dam radę? A jak tak będzie cały czas płakało? A dlaczego płacze – może jest chore? Co ja mam robić? A jak to kolka? Wtedy było we mnie mnóstwo lęku i niepewności… A teraz już wiem. Kilka tygodni płaczów, szybko mija. Potem pamiętam się tylko chwile pierwszych uśmiechów, radości przy kąpielach, zabawach. Te złe rzeczy – gorączki, choroby, złości, obrażanie się, kłótnie trwają chwilę w szerszej perspektywie. Dlatego trzeba mieć do nich podejście stoickie – nie dać się wyprowadzić z równowagi, zapanować nad złymi emocjami i pamiętać jedną ważną rzecz – TO MIJA!

Kolejne lata nauczyły mnie też jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy – jeśli chcemy, żeby nasze dzieci były samodzielne, musimy im na tę samodzielność pozwolić. Na przykład samodzielne ubieranie – codziennie rano chcemy, żeby maluch jak najdłużej pospał. A potem śpieszymy się ze wszystkim i gdy wkładanie skarpetek trwa dłużej, po prostu wyręczamy dzieci. To jak mają się tego nauczyć? Gdy my tupiemy nogami i pokrzykujemy szybciej, bo się spóźnimy? Więc na samodzielność i my i dzieci potrzebujemy czasu, cierpliwości i samozaparcia (bo przecież my zawsze wszystko zrobimy lepiej, szybciej i dokładniej). I jeszcze jednej ważnej rzeczy – motywacji. Dziecko musi czuć, że nam zależy na jego samodzielności, że wykonane zadanie, nowa umiejętność jest mocno przez nas pożądana i wspierana. Nie materialną nagrodą (choć za „większe” dokonania ja po takie sięgam). Pochwała, przytulenie, duma w naszych oczach, gdy babci opowiadamy o tym co dokonało – TO DZIAŁA JAK NAJLEPSZA NAGRODA!

I ostatnie przemyślenie matki wielodzietnej. Szczęśliwa mama – to szczęśliwe dziecko. Nie warto wypruwać sobie żył, na 3-daniowy zbilansowany posiłek, gdy ledwo patrzysz na oczy z niewyspania. Albo za oknem pięknie świeci słońce i marzysz o spacerze (a nie o dwóch godzinach w kuchni). Wiesz co Ci sprawia przyjemność i Cię relaksuje? Zrób to codziennie dla siebie. Wiesz, które rzeczy są dla Ciebie najważniejsze? Może właśnie codzienny zdrowy posiłek spożyty rodzinnie przy stole sprawi, że będziesz zadowolona z siebie i spełniona jako matka? Najważniejsze, żebyś zamiast myśleć „muszę jeszcze zrobić obiad” myślała, że chcesz go zrobić, bo czerpiesz radość ze świadomości, że Twoja rodzina się dobrze odżywia. Albo dziś sobie odpuść, zupełnie świadomie i bez wyrzutów sumienia. Dzieciaki uwielbiają pizzę i zadowolonych, uśmiechniętych rodziców.

A Wy jakie macie przemyślenia z macierzyństwa/tacierzyństwa? Macie doświadczenie, które warto przekazać?

Może Ci się spodobać

2 Comments

  1. Gdy byliśmy ostatnio w empiku mój starszy syn przyniósł mi do koszyka tabliczkę z napisem “BRUDNE NACZYNIA MOGĄ POCZEKAĆ. ŻYCIE NIEKONIECZNIE”. Przykleiliśmy ją wspólnie na zmywarce i jest to teraz moje motto.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *