jak wychować pożeracza książek

Hanna Krall kiedyś powiedziała „bez czytania każdy staje się krótkowidzem”. Nic lepiej nie wspiera rozwoju wyobraźni, umysłu, słownictwa jak czytanie książek. Najlepiej zacząć jak najwcześniej – chłonny mózg dziecka przyswaja i przetwarza w niesamowitym tempie. Czytając mały człowiek stwarza w swojej głowie podwaliny z wielu bardzo dziedzin, dzięki którym znacznie łatwiej mu potem uczyć się nowych dla innych rzeczy.  Oto 5 zasad, wprowadź je w życie i wychowaj pożeracza książek:

1. DOBRY PRZYKŁAD
Jeśli sam jesteś molem książkowym – masz temat z głowy. Świecisz dobrym przykładem a Twoje dziecko pewnie ma już swoją własną pełną biblioteczkę. A jeśli powyższe zdania w żaden sposób się do Ciebie nie odnoszą…Na pewno masz w głowie kilka książek które planowałeś przeczytać i nie znalazłeś na to ostatnio czasu. Masz chwilę wolnego – siadaj z książką, rozmawiaj o książkach – pokaż dziecku, że książki są dla Ciebie ważne. Wprowadź w swoim życiu książki – to zmiana na lepsze, gwarantuję:)
 
2. WIECZORNE CZYTANIE
Małemu dziecku, które jeszcze nie czyta samo – czytaj codziennie. W dobrym nastroju, powoli, ciesząc się każdą ilustracją, zastanawiając się co będzie dalej – niech to będzie dla Was spokojna i miła chwila. To nie może być przykry obowiązek – proponuję, żebyś książki do czytania wybierał razem z dzieckiem (możesz mieć dosyć czytania po raz 50 Bajki o czerwonym kapturku, więc wybierz coś co i Tobie sprawi przyjemność). Zarezerwuj  sobie na to czytanie czas – bez myślenia o czekających obowiązkach domowych. Masz być zrelaksowany i skłonny do zabawy (moduluj głosu, wymyślcie inne zakończenie książeczki, wprowadźcie do akcji nowego bohatera – wyobraźnie podpowie Wam coś na pewno).
 
3. BIBLIOTEKI
Zapiszcie się do biblioteki i regularnie ją odwiedzajcie. Wbrew przypuszczeniom w epoce tabletów i e-booków, instytucja biblioteki radzi sobie bardzo nieźle (w niektórych są kółka czytelnicze, albo dedykowane zajęcia dla dzieciaków). Można zamówić sobie książki online, przedłużyć ich wypożyczenie, czy poszukać w której bibliotece interesująca nas pozycja się znajduje. We Wrocławiu polecam bibliotekę z ul. Sztabowej – za świetny wybór książek dla dzieci i ciekawe zajęcia i z ul. Jesiennej – tu w trakcie roku szkolnego odbywają się raz w miesiącu przestawienia dla dzieci.
 
4. SAMODZIELNE CZYTANIE
Chwila w której dziecko zaczyna samo czytać jest bardzo ważna – nie przegapcie tego momentu. Warto wtedy dobrze dobrać książkę – dla tych, które powoli czytają są dedykowane serie do nauki czytania (z jednym zdaniem na stronie, bogato ilustrowane). Możecie czytać głośno – na przykład zacznijcie od czytania po jednym zdaniu na przemian (to bardzo dobre do przyspieszenia samodzielności w czytaniu, bo dziecko śledzi tekst który czytasz, żeby wiedzieć gdzie skończyłeś i uczy się odpowiedniej intonacji). Ale przypilnuj, żeby dziecko czytało samo – po cichu, to ważne, żeby uniknąć subwokalizacji (czyli wypowiadania liter, sylab, czy słów) – przeczytany wyraz szybciej trafi do mózgu gdy nie jest wypowiadany głośno.
 
5. ODPOWIEDNIE DOBRANIE
No i najważniejsze – dobór książek. Żeby dziecko przeczytało książkę samo, książka musi go wciągnąć – po kilku pierwszych stronach zainteresować na tyle, żeby chciało do niej wrócić. Dla dzieciaków i młodzieży wychodzą bardzo fajne serie – gdy jeden tom z serii mu się spodoba, jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że kolejne też go wciągną.

No to już tylko zostało mi życzyć Wam miłej lektury.

Chcesz 30 pomysłów na świetne zabawy matematyczne? Zapisz się tu:

6 thoughts on “jak wychować pożeracza książek

  1. Matka Agnieszka od Skorpionów says:

    Czytanie małym dzieciom było dla mnie bardzo trudne. Po pierwsze moich synów dzielą 4 lata, więc dobranie książki dla obu było trudne i moja cierpliwość kończyła się często na etapie dyskusji „co czytać”. Po drugie książki dla dzieci często mnie nudziły i się „wyłączałam”. Zgniłe kompromisy skończyły się mniej więcej gdy mieli 5 i 9 lat. Zaczęłam po prostu proponować im książki, które pamiętam z dzieciństwa i obecnie jest to czysta przyjemność i dla nich i dla mnie. Teraz na przykład czytamy „Wojnę domową”. Uwielbiają Pawła, Anulę i pełne dialogu humory.

    • anna ciszewska says:

      No i właśnie o to chodzi, żeby czerpać radość z czytania. Gdy się rodzic nudzi i czyta monotonnym głosem – dzieciak też się znudzi… dlatego tak dobieram książki, żeby mi TEŻ się podobały:)

  2. Iwona says:

    Ania zgadzam sie z artykułem w 100% codzienne czytanie jest wskazane . Jestem ciekawa co sadzisz o czytaniu na ipadzie zamiast papierowej ksiązki?

    • anna ciszewska says:

      Ja jestem staromodna. Uwielbiam zapach książek, szelest kartek, oglądać okładkę, ilustracje… dodatkowo czytanie na elektronicznych wyświetlaczach psuje wzrok – choć podobno te najnowsze kindle mają lepsze wyświetlacze. Dla dzieci natomiast książki interaktywne polecam gorąco, edukują, bawią, no i dzieciaki je uwielbiają:)

  3. Aga says:

    Sama uwielbiam czytać i czytam ok 6-8 książek w miesiącu (tylko dla przyjemności). Chociaż nie zawsze tak było. Pokochałam czytanie dopiero jako dorosła osoba, gdy oduczyłam się tego wszystkiego czego o czytaniu nauczono mnie w szkole. Jestem również mamą 3 dzieci. Najstarszy syn pochłania książki. Najgrubsza lektura nie zajęła mu nigdy więcej niż 3 dni. W szkole zdarzało się, że czytał lektury dzień wcześniej lub rano przed lekcjami. Młodszy natomiast nie lubi czytania, uważa je za nudne i nieciekawe zajęcie. Zastanawialiśmy się z mężem jak to jest? Niby bracia, wychowani w tych samych warunkach a tacy różni. I jedyne co przyszło nam do głowy to fakt, że chodzili do różnych przedszkoli, w różnym czasie. Starszy syn w ramach zajęć w przedszkolu miał kurs globalnego czytania i kiedy szedł do szkoły biegle czytał (na poziomie dziecka w 6 klasie podstawówki – tak stwierdzili nauczyciele). W pierwszej kasie gdy dzieci uczyły się czytać on miał swoją książkę do czytania, czasami czytał dzieciom w klasie. Młodszy naukę czytania rozpoczał w szkole. Niestety sposób nauki w szkole i sposób sprawdzania powoduje, że czytanie jest czynnością trudną i stresujacą. A tym co najbardziej niszczy zdolność czytania jest czytanie na głos. Stoczyłam zwycięską batalię z nauczycielką w nauczaniu początkowym, aby syn nie czytał na głos. Teraz młodszy jest w 6 klasie, jest już lepiej. Może szału nie ma, ale czyta. Lektury w szkole są przeczytane a nie wysłuchane z audiobuka jak robią inni. Mam nadzieję, że podobnie jak mama przekona się wkońcu do czytania.

    • Ania Ciszewska says:

      Z dzieciakami rzeczywiście tak jest, że niby wychowane w tych samych warunkach (tak samo im czytałam gdy byli mali, rozmawialiśmy o książkach itd.) – a średnia córa nie przepada za czytaniem. A najstarsza czyta kilka książek w tygodniu… Zauważyłam, że żeby załapać bakcyla czytania trzeba czytać w miarę szybko, żeby treść przykuwała uwagę i nie rozpraszało dziecka nic… Więc, czekam spokojnie i mam nadzieję, że dobre wzory dadzą radę:) A nie chciałaś, żeby syn czytał w szkole na głos – żeby się nie zraził do czytania? Bo go to stresowało? Ciekawy temat – chętnie usłyszę o co chodziło…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *