dzieci i ekrany

 

        Czy widzieliście ostatnio spotkanie dzieciaków powyżej 9 roku życia? Grupka dzieci siedzi obok siebie, ale każdy z nich jest wpatrzony w swój własny smartfon. Słychać wybuchy śmiechu, co jakiś czas ktoś rzuci jakieś zdawkowe zdanie. No czasami rzucą okiem na to co ciekawego widać na kogoś ekranie…Tak teraz wyglądają przerwy szkolne, spotkania przyjaciół, imprezy urodzinowe…

      Czy jest sens z tym walczyć? Gdy każdy ma smartfona, tableta i komputer? Wifi jest wszędzie (a przede wszystkim w telefonach nastolatków). Jak potrzebujesz informacji, to szukasz jej w necie. A gdy twoje dziecko wraca ze szkoły samo, dokładnie wiesz gdzie się znajduje, bo do ciebie zadzwoniło (albo śledzisz jego drogę dzięki apce). Trudny temat, im bardziej w niego wchodzę, tym bardziej jestem pewna, że dorastanie naszych dzieci, ich dorosłe życie będzie wyglądało zupełnie inaczej niż nasze.

 

        Oczywiście jest dużo gier które w jakiś sposób rozwijają, uczą czegoś. Ale jest też druga strona medalu, gry/ FB/ YT powodują, że nasze dzieci mniej chętnie wychodzą na rower, pobawić się z innymi, rzadziej nawiązują prawdziwe kontakty w realu.

Rozmawiałam ostatnio z pedagog pracującym w świetlicy szkolnej, która powiedziała mi, że obserwując dzieci jest w stanie stwierdzić, którego życie kręci się przede wszystkim online, a których nie. Różnice widać przede wszystkim w zachowaniu i nawiązywaniu relacji (czy może braku ochoty na relacje onlinowców).

 

 

       Czasami nam się wydaje, że gdy dziecko siedzi po lekcjach w domu, zamiast się wałęsać gdzieś, to jest bardziej bezpieczne. Mylny błąd:) My mieliśmy szanse w dzieciństwie i młodości wykształcić prawdziwe przyjaźnie, spędzać całe popołudnia na zabawach w chowanego, czy podchody. Nasze dzieci – żyją na zamkniętych osiedlach… w zamkniętych pokojach… zgarbione, wpatrzone w mały ekranik – no dobra trochę przesadziłam. Ale ostatnio słyszałam opowieść znajomego – rozmawiali z synami o wspólnych, rodzinnych wakacjach. Zastrzygłam uszami (bo „pożyczam” sprawdzone miejsca wyjazdowe bardzo chętnie), a on powiedział, że synowie mieli tylko jeden warunek wyjazdu z rodzicami – wifi w pokojach…

 

        Przeczytałam ostatnio książkę „Cyfrowa demencja. W jaki sposób pozbawiamy rozumu siebie i swoje dzieci” Manfreda Spitzera. Książka jest tendencyjna, autor wszelkimi sposobami stara się udowodnić swoją tezę, ale jest też w niej dużo ciekawych badań i trafnie sformułowanych zagrożeń. Oto jeden cytat dot. gier komputerowych stosujących przemoc: „nie może nam być obojętne, czym dzieci i młodzież zajmują się całymi dniami, wszak wszystko co robią pozostawia ślady pamięciowe w ich mózgach; w przypadku gier komputerowych w postaci narastającej gotowości do stosowania przemocy, mniejszej wrażliwości wobec realnej agresji, izolacji społecznej (!) i słabszych szans na zdobycie wykształcenia.”

 

        Głupio się przyznać – ale sama dałam swojemu dziecku tableta na 6 urodziny, nie przeczuwając nawet jak bardzo będą potem tego żałowała. Stało się i teraz widzę konsekwencję. Szkolne i nie tylko – na przykład fanatyczne oglądanie głupich filmików na YT (znacie „5 sposobów na”?). Bardzo trudno dziecku, które poznało przyjemność korzystania z tego sprzętu, ograniczyć dostęp do ulubionej rozrywki – reaguje gniewem, złością i frustracją. Ale warto się trochę pomęczyć – Wasze relacje na tym zyskają. Docelowo:)

 

Rzeczywiście chcesz ograniczyć czas jaki dzieci spędzają nad małym ekranem?

 

  1. Oddal moment w którym dziecko będzie miało swój własny sprzęt (smartfon, tablet) jak najdalej się da.

  2. Internet jest pełen treści nieodpowiednich dla dzieci. I to my rodzice musimy uświadomić dzieciom zagrożenia jakie niesie korzystanie z niego (jakie to zagrożenia? przeczytajcie tu.)

  3. Gdy smartfon trafi w jego ręce, monitoruj czas w jakim korzysta z niego (amerykańscy naukowcy stwierdzili, że 5 h w tygodniu to bezpieczna ilość czasu jaką dzieci mogą wykorzystać na granie).

  4. Ustalcie zasadę korzystania – zanim zacznie grać/ korzystać z „sieci” – musi mieć odrobione lekcje (spakowany plecak na kolejny dzień) i wykonane wszystkie swoje obowiązki domowe. Ze starszymi dziećmi proponuję podpisać kontrakt – dotyczący bycia online (telefon nie ma wstępu do sypialni, przy wspólnych posiłkach jest odłożony itd.)

  5. Na świetny pomysł wpadłam kiedyś przypadkiem – w weekend, gdy syn już bardzo marudził, że mu się nudzi i że chce tableta. Powiedziałam mu, że najpierw musi spędzić godzinę na dworze, żeby móc potem przez godzinę grać. Skończyło się kilkugodzinną zabawą z kolegami, trudno go było zaciągnąć do domu na kolację:) Bo gdy on wyszedł, na podwórku od razu pojawiły się inne dzieciaki. I pomysły na świetną zabawę. O tablecie zapomniał. No i teraz, to jest nasza stała zasada.

  6. Najważniejsze na koniec – zacznij od siebie. Jesteś dla dzieci wzorem, jeśli granie to Twój ulubiony sposób na relaks, będzie też ulubionym sposobem Twojego dziecka. Wywal z telefonu te wszystkie głupie apki marnujące Twój czas. Candy crash, Dotsy, Clash of clanse, Dragon City – czy w co tam jeszcze grasz. Zyskasz dużo czasu dla siebie:)

 

Temat jest duży i bardzo ważny. Masz swój sposób na dziecko+smartfon? Podzielisz się?

2 thoughts on “dzieci i ekrany

  1. rodzic-lider says:

    Ważny temat, cieszę się, że o nim piszesz. Ja zacznę od tego, że mój syn dostał tablet już na 5 urodziny. Długo się zastanawialiśmy czy to słuszna decyzja i miałam wiele obaw. Po pół roku stwierdzam jednak, że to był dobry wybór. Po pierwsze spełniliśmy marzenie syna (inspirowane starszym kuzynem i jego tabletem:). Po drugie myślę, że swego rodzaju ‚udawanie’ przed dziećmi, że urządzenia typu tablet/ telefon są tylko dla starszych jest trochę kłamstwem. Po trzecie taki tablet to doskonałe narzędzie dla rodziców do ćwiczenia własnej asertywności. Moje dziecko może używać tableta tylko wtedy, kiedy my rodzice, pozwolimy. Nie mamy stałych zasad ani pór, nie są nam one na razie potrzebne. Jednak pilnujemy czasu, który dziecko spędza z tabletem. Zbyt długie wpatrywanie się w ekran skutkuje w pierwszej kolejności nerwowością po odebraniu tej używki dla mózgu. Myślę, że nie należy się tego bać. Rodzice bardzo obawiają się złości dzieci i ich reakcji na to, że czegoś im nie pozwolą. I tu widzę zasadniczy problem w korzystaniu przez dzieci z tabletów i w odpowiedzialności rodziców za czas jaki dzieci z tymi urządzeniami spędzają. Tablet to też wiele ciekawych gier,np. językowych. No i poza tym- my wychowaliśmy się w świecie bez technologii dostępnych teraz. Dla naszych dzieci te technologie to będzie chleb powszedni. Dlatego jestem za tym, żeby dzieci z nowymi technologiami oswajać, jednocześnie nie zapominając o swojej rodzicielskiej roli w tym procesie oswajania:)

    • anna ciszewska says:

      Joanna, dzięki za głos – zgadzam się z Tobą, że technologia tak w ogóle jest dla ludzi:) Skoro kontrolujecie czas grania synka i w co gra –
      znaczy, że jesteście świadomymi rodzicami. W takim przypadku, obie strony są zadowolone i super! Ale na swoim przykładzie widzę, że to może się łatwo wymknąć spod kontroli – gdy rodzic ma czasu trochę mniej, a dziecko nauczy się sprawnie obsługiwać tablet czy smartfon (samodzielnie wyszukuje nowe filmy, bajki i aplikacje). Wtedy, cóż… trzeba z młodzieżą rozmawiać. Tłumaczyć, pokazywać zagrożenia – i być z nimi blisko. Ostatnio słyszałam historię 15-latki, która zostawiła swój smartfon niezablokowany na imprezie. Koledzy się do niego dobrali i dziewczyna dostała tzw. „karniaka” (nomenklatura młodzieżowa:)). Wysłali do różnych jej znajomych paskudne, chamskie wiadomości…
      Przykra sprawa, dlatego warto rozmawiać i być blisko z dzieciakami. Żeby nam powiedziały, gdy zdarzy się coś takiego, żeby wiedziały jak zareagować. No i żeby blokowały telefony:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *